Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parapsychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parapsychologia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 czerwca 2016

Manifestacje umierających (cz. I)

Polski matematyk i badacz metapsychiki Łucjan Emil Böttcher (1872-1937), wyróżniał w swoich pracach trzy rodzaje zjawisk telepatycznych ze względu na osobę wysyłającą przekaz mentalny: 1) telepatia między osobami żyjącymi; 2) wpływ myśli osób umierających i 3) wpływ myśli osób zmarłych. Zwykło się uważać, że pierwsza grupa zjawisk jest przedmiotem eksperymentów parapsychologów, ostatnią zaś zajmują się przede wszystkim spirytyści. Obecnie przyjrzymy się zagadkowemu, pogranicznemu zjawisku, kiedy ludzie doświadczają wizji lub innego wpływu psychicznego ze strony osób umierających. Przypadki te, wielokrotnie opisywane w literaturze przedmiotu, często przydarzają się podczas snu czy pół-snu, ale naukowcy zarejestrowali też mnóstwo przypadków wizji ludzi umierających, które miały miejsce na jawie.
Francuski astronom, badacz zjawisk parapsychicznych i spirytysta, Camille Flammarion (1842-1925), zanotował takie oto relacje, spisane przez godnych zaufania świadków:

Młody utalentowany muzyk, p. Andre Bloch, odznaczony nagrodą rzymską, członek Societe Astronomique de France, przesłał mi opis następującego (…) wypadku, który wydarzył się w 1896 r.:

Kochany mój Mistrzu!
Było to w czerwcu 1896 r. Moja matka przybyła do Rzymu, aby mnie odwiedzić i mieszkała w pobliżu Academie de France, w pensji via Gregoriana, gdzie Pan też już raz zamieszkał.
            Miałem w tym czasie wiele pracy, gdyż chciałem jeszcze przed moim powrotem do Francji ukończyć pewne dzieło. Moja matka zwiedzała więc miasto sama: spotykaliśmy się dopiero w południe w Villa Medici, gdzie spożywaliśmy razem śniadanie.
            Pewnego dnia przyszła jednak do mnie już o godzinie 8 rano, całkiem zmieszana i wzburzona. Na moje pytanie odpowiedziała mi, że gdy się ubierała, stanął przed nią nagle jej siostrzeniec, Rene Kraemer i zawołał z uśmiechem: „No tak, umarłem przecież!”
            Przerażona tym zjawiskiem przybiegła do mnie. Uspokoiłem ją jak mogłem i zwróciłem rozmowę na inny temat.
            Po 14 dniach powróciliśmy do Paryża. Tu dowiedzieliśmy się o śmierci mego kuzyna Rene, który umarł 12 czerwca 1896 r. w mieszkaniu jego rodziców, przy rue de Moscou. Miał 14 lat.
            Mogłem dokładnie obliczyć dzień i godzinę zjawiska. Mój mały kuzynek, który zachorował na zapalenie opony brzusznej, żądał owego dnia kilka razy widzenia ciotki Berty, mojej matki, i umarł o godzinie 12 w południe.
            Zauważyć jeszcze należy, że żaden z licznych listów, które otrzymaliśmy z Paryża nie zawierał wzmianki o chorobie chłopca. Wiedziano, że moja matka bardzo go kochała i natychmiast wróciłaby do Paryża. Nie telegrafowano nam nawet o jego śmierci.
            O godzinie 6 rano rozpoczęła się agonia; w Rzymie była wtedy godzina 7 i wtedy własnie moja matka miała owo widzenie.
            Andre Bloch
11, Place Malesherbes, Paryż


**
Dnia 10 listopada otrzymałem następujący list z Christianii:

Kochany Mistrzu!
Pańskie dzieło, Urania, skłania mnie do opowiedzenia panu o przypadku, o którym słyszałem bezpośrednio od pewnego duńskiego lekarza, p. Voglera, zamieszkałego w Gudum koło Aalborg (Jutlandia). Pan Vogler jest zupełnie zdrów na duszy i ciele, otwarta, pozytywna natura, bez śladu neurastenicznego lub marzycielskiego usposobienia.
            Jako młody student medycyny jeździł on z hrabią v. Schimmelmannem po Niemczech. Obaj byli prawie w jednakowym wieku. W pewnym mieście postanowili zostać i wynajęli dom. Hrabia mieszkał na parterze, natomiast Vogler na pierwszym piętrze. Podczas pobytu wchodzili tylko główną bramą i używali schodów.
            Pewnego wieczora p. Vogler udał się do łóżka i czytał. Nagle usłyszał, że główne drzwi otwierają się i zamykają, był więc przekonany, że jego przyjaciel chce go jeszcze odwiedzić. Zamiast tego usłyszał jednak, że ktoś zmęczonym krokiem, włócząc za sobą nogi, wszedł schodami i stanął przed jego drzwiami. Następnie drzwi otworzyły się, lecz nikt nie wszedł, tylko jakieś kroki podążyły ku jego łóżku. Pomimo świecy, która paliła się, nie mógł nikogo ujrzeć. Gdy kroki zbliżyły się całkiem blisko do jego łóżka, dało się słyszeć głębokie westchnienie; podobnie wzdychała jego babka, którą zupełnie zdrową zostawił w Danii. Vogler przypomniał sobie natychmiast podobieństwo owego ciężkiego, włóczącego chodu z chodem babki.
            Zapamiętał sobie dokładnie godzinę owego zjawiska, gdyż miał uczucie, że staruszka umarła w tej chwili. Kilka dni później dowiedział się z listu o nagłej śmierci babki, która ze wszystkich wnuków jego kochała najbardziej. Umarła ona dokładnie wtedy, kiedy wnuk miał owo widzenie. W ten sposób pożegnała się ze swoim ukochanym wnukiem, który nie wiedział nawet o jej chorobie.
Edward Hambro

Prawnik, sekretarz robót publicznych miasta Christianii.

Zobacz też:



czwartek, 2 czerwca 2016

Mowa wygłoszona przez Camille’a Flammariona na pogrzebie Allana Kardeca

Allan Kardec zmarł 31 marca 1869 r. i kiedy Towarzystwo Spirytystyczne poprosiło mnie o wygłoszenie mowy nad jego mogiłą, wykorzystałem tę szansę, by skierować uwagę spirytystów na naukowy charakter badań owej sfery [zjawisk mediumicznych] i zamanifestować niebezpieczeństwo wynikające z pogrążania się w odmętach mistycyzmu.
Poniżej odtworzę kilka wątków poruszonych wówczas przeze mnie:
Chciałbym wypowiedzieć, wobec ciebie, który mnie słyszysz, jak również wobec tych milionów ludzi, którzy w całej Europie i w Nowym Świecie ciągle zgłębiają tajemnicze zagadnienie spirytualizmu - jaki głęboki interes naukowy, cóż za przyszłość filozoficzna tkwią w studiowaniu tych fenomenów, którym, jak wiesz, wielu z naszych najznakomitszych uczonych poświęciło swój czas i uwagę. Chciałbym wyrazić, wobec ciebie i ich, nowe i rozległe horyzonty, które – jak zobaczymy – otwierają się przed nami proporcjonalnie do poszerzania naszej wiedzy naukowej o siłach natury działających wokół nas; chciałbym wreszcie ukazać tobie i im, że umysł zdobywa tu najskuteczniejsze lekarstwo na trąd ateizmu, zdającego się być szczególnie złośliwym, degenerującym czynnikiem w naszej przejściowej epoce.
         Jakże pożyteczną rzeczą jest dowodzić tutaj, przed tym dostojnym grobowcem, że metodyczne badanie zjawisk, błędnie nazywanych nadnaturalnymi, dalekie jest od nawrotu do zabobonności i osłabiania siły rozumu, i służy właśnie usunięciu owych błędów i ułudy wynikających z ignorancji; nadto o wiele bardziej wspiera dążenie do prawdy niż czyni to irracjonalne zaprzeczenie osób, które nie powzięły nawet trudu, by przyjrzeć się tym faktom.
GRÓB ALLANA KARDECA - KODYFIKATORA FILOZOFII SPIRYTYSTYCZNEJ

         Jest to odpowiedni czas, by ten skomplikowany przedmiot studiów wkroczył w swój okres naukowy. Jak dotąd niedostatecznie silny nacisk kładliśmy na jego fizyczne aspekty, które powinny być krytycznie zbadane; bez surowego eksperymentu naukowego żaden dowód nie jest bowiem przekonujący. Ten sam cel, obecny a priori w dociekaniach, którym zawdzięczamy chwałę modernizacji oraz cuda epoki pary i elektryczności, winien również obejmować wciąż niewyjaśnione, tajemnicze zjawiska, z którymi się zetknęliśmy, by móc rozłożyć je na czynniki pierwsze, zmierzyć i zdefiniować.
         Albowiem, czcigodni panowie, spirytyzm nie jest religią, lecz nauką - nauką, w której dotychczas poznaliśmy zaledwie pierwsze zgłoski. Era dogmatów już przeminęła. Natura objęła wszechświat; sam Bóg, który w dawnych wiekach pojmowany był jako istota podobna nam kształtem i postacią, nie może już być rozumiany przez nowoczesną metafizykę inaczej niż jako Umysł w Naturze.
         Nadnaturalne nie istnieje. Manifestacje otrzymywane za pośrednictwem mediów, takie choćby jak te spotykane w magnetyzmie i somnambulizmie, przynależą do porządku natury i trzeba stanowczo poddawać je testowi eksperymentu. Nie ma już więcej cudów. Jesteśmy świadkami świtania nowej nauki. Któż byłby dość zuchwały, by określić odległość, którą przemierzymy podążając drogą naukowego badania tej nowej psychologii? Któż byłby dość odważny, by przewidzieć przyszłość, jaka na nas czeka?
         Ograniczenia ludzkich postrzeżeń sprawiają, że oko dostrzega tylko rzeczy znajdujące się pomiędzy wąskimi granicami i nie widzi nic, co znajduje się poza. Ciało można porównać do harfy o dwóch strunach – nerwie wzrokowym i nerwie słuchowym. Jeden rodzaj drgań pobudza pierwszy nerw, inny ten drugi. Oto cała opowieść o percepcji ludzkiej, która jest nawet gorsza od tej, którą posiada wiele zwierząt; pewne owady, na przykład, mają zmysły wzroku i słuchu o wiele subtelniejsze niż ludzie.
         W naturze jednak nie ma dwóch, lecz dziesięć, sto, tysiące rodzajów drgań przemierzających przestrzeń. Dzięki badaniom naukowym wiemy już, że żyjemy w centrum świata niewidzialnego dla nas i niewykluczone, że na Ziemi istnieje rodzaj istnień, również niewidzialnych dla nas, obdarzonych całkowicie różnymi zmysłami, wskutek czego nie mogą się nam ujawniać - chyba że zamanifestują się poprzez działanie, które wejdzie w zakres porządku, w jakim mieści się nasza percepcja.
CAMILLE FLAMMARION

         W obliczu takich prawd jak te, które dotąd ledwie przeczuwaliśmy, jakże absurdalne i bezwartościowe zdaje się być zwykłe, ślepe zaprzeczenie! Kiedy zestawimy ze sobą nasze skromne pojęcie o świecie i wąski zasięg naszej percepcji z owym rozległym obszarem wiedzy, ledwie możemy się powstrzymać przed wyciągnięciem wniosku, że nie wiemy właściwie nic i wszystko ciągle pozostaje do odkrycia. Jakim prawem wypowiadamy słowo „niemożliwe” w stosunku do faktów, które okazały się prawdziwe, choć ciągle nie możemy naświetlić ich przyczyny?

          Poprzez naukowe badanie fenomenów dotrzemy w końcu do określenia ich przyczyn. W grupie dociekań, które umieszczamy pod ogólnym mianem „spirytualizmu”, FAKTY ISTNIEJĄ; ale nikt nie rozumie mechanizmu, według którego zachodzą. Ich istnienie, pomimo tego, jest jednak dokładnie tak samo prawdziwe, jak zjawisko elektryczności. Jednakże, co do rozumienia ich – dlaczegóż, szanowni państwo, nikt nie pojmuje [istoty] biologii, fizjologii, psychologii? Czymże jest ciało ludzkie? Czym jest mózg? Co jest esencją działania duszy czy umysłu? Nie wiemy. Nie wiemy też nic o istocie elektryczności i światła. Roztropnie więc będzie obserwować i osądzać bezstronnie wszystkie te zagadnienia i próbować określić ich przyczyny, które być może są innego rodzaju i bardziej liczne, niż moglibyśmy to przypuszczać w obecnej chwili.

Przekład z języka angielskiego. Źródło: C. Flammarion, Mysterious psychic forces, Boston 1907

O AUTORZEFlammarion Nicolas Camille (1842-1925), astronom francuski. Założyciel obserwatorium astronomicznego w Juvisy-sur-Orge (1883) i Francuskiego Towarzystwa Astronomicznego (1887). Badacz Księżyca, Marsa, komet i gwiazd podwójnych. Popularyzator astronomii.


Zobacz też:

piątek, 2 sierpnia 2013

Bergson i duchy?

Henri Bergson (1859-1941)


Henri Bergson (1859-1941) przed II wojną światową był niezwykle popularnym filozofem. Wywarł poważny wpływ na europejską kulturę w XX stuleciu i do dziś uważa się go za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli francuskiej myśli filozoficznej. Osoby interesujące się historią filozofii wiedzą oczywiście, że inspirował katolickich modernistów; że otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, budował intrygującą metafizykę nie w opozycji do nauki, lecz w oparciu o najnowsze (w jego czasach) zdobycze biologii, socjologii i psychofizjologii. Wiedzą, że w swojej teorii poznania obok rozumu analitycznego na każdym kroku podkreślał doniosłą rolę intuicji [1]. Często jednak umykają im (podobnie zresztą jak przy biografiach wielu innych wybitnych ludzi nauki i kultury) jego zainteresowania zjawiskami parapsychicznymi.

BERGSON I NATURA PAMIĘCI

W 1913 roku Bergson stanął na czele najbardziej prestiżowej organizacji badającej zjawiska parapsychiczne i zrzeszającej wybitne osobistości świata nauki – Towarzystwa Badań Psychicznych (Society for psychical Research). W pierwszej dekadzie XX stulecia brał też udział w seansach mediumicznych z medium specjalizującym się w wywoływaniu zjawisk fizycznych, Włoszką Eusapią Palladino [2]. Jestem przekonany, że zainteresowanie Bergsona metapsychiką wiązało się ściśle z jego badaniem natury pamięci ludzkiej i tej kwestii chciałbym przyjrzeć się bliżej.

Wybitny fizyk brytyjski i badacz zjawisk spirytystycznych, sir Oliver Lodge (1851-1940) napisał swego czasu, że wszelkie nasze działanie jest czynnością mechanizmu mózgowego, nerwowego i mięśniowego, aczkolwiek trzeba sobie zadać pytanie: Czy dowodzi to, że "pamięć – jak twierdza biolodzy – ma siedzibę w mózgu? Dowodzi jedynie, że mózg jest niezbędny do stwierdzenia istnienia pamięci […] Czy jednak można uznawać, że pamięć zdarzeń całego życia mieści się skupiona w pulchnej masie mózgowej, której cząsteczki są w ciągłym ruchu? Jest to przedziwny organizm ze splotów włókien nerwowych, okazujący, jak ważne są połączenie, krzyżujące się miedzy ośrodkami, i jak niesłychanie wyższy jest ponad każdy przez człowieka wynaleziony mechanizm. Ale instrument nie stanowi inteligencji: przenosi myśl, ale jej nie tworzy. Jest to jak gdyby instrument muzyka, np. pianisty, ale nie sam pianista. Wszak z chwilą zniszczenia fortepianu nie przestaje istnieć pianista, ze zniszczenia mózgu nie znika także pamięć […]”[3]. Nie mniej ważne jest stwierdzenie pierwszego kierownika Międzynarodowego Instytutu Metapsychicznego, dr. Gustawa Geleya: „Ponad pamięcią świadomą, związaną ściśle z komórkami mózgowymi, istnieje jeszcze druga pamięć, nieświadoma, niezależna od mózgowia i niezniszczalna. Śmierć zatem nie może być końcem indywidualności, lecz właśnie oswobodzeniem jej od ograniczenia mózgowego. Są to, powtarza Geley, nie postulaty metafizyczne, lecz wyniki z niewątpliwych faktów”[4].
Poglądy tych badaczy na naturę pamięci i jej możliwe znaczenie w kontekście możliwości dalszego istnienia pośmiertnego, nie funkcjonowały w próżni. Miały silną podbudowę właśnie w myśli filozoficznej Bergsona.
Francuski filozof uważał, że należy rozróżnić pamięć cerebralną, której istota tkwi w nabywaniu nawyków od pamięci duchowej, która dotyczy czystego wspomnienia, a to nie jest tworzone przez system nerwowy, ani w nim osadzone. „Przypuśćmy, że usiłuję nauczyć się na pamięć jakiegoś poematu i w tym celu czytam go wiele razy, aż do chwili, gdy go potrafię wyrecytować. Każdy z moich aktów czytania jest pojedynczą, niepowtarzalną czynnością, którą czysta moja pamięć magazynuje we wszystkich szczegółach, podczas gdy moja umiejętność wyrecytowania poematu to zwykły nawyk, podobny do innych dyspozycji motorycznych, jedna z wielu umiejętności, jakie nabywam i składam w moim układzie nerwowym. Te dwa rodzaje pamięci są najzupełniej różne. Czyste wspomnienie jest składnikiem mojej świadomości, pamięć cerebralna jest modyfikacją ciała, zorientowaną na działanie, zdolnością powtarzania. Ta pierwsza, czyli pamięć par excellence, przechowuje wszystkie szczegóły minionego doświadczenia, ale nie wszystkie z nich są dostępne w każdej chwili; istnieje mózg, działający niejako w funkcji cenzora; manipuluje on zasobami przeszłości stosownie do praktycznych wymagań ciała i korzysta z tych wspomnień, które mogą być użyteczne o tyle, o ile rzucają światło na obecną sytuację i pomagają nam w reagowaniu na nią”[5]. Jeśli uznamy, że pierwszy rodzaj pamięci jest niezależny od drugiego, możemy już mówić o możliwości przetrwania pamięci poza śmierć organizmu[6].
Bergson sądził, że wszystko co postrzegamy przechowuje się w pamięci. Niezależnie od uszkodzeń mózgu i wynikających stąd zaburzeń „narzędzi kontrolnych, które selekcjonują pamięć”, nigdy nie ulega zniszczeniu pamięć czysta, owa ciągle rosnąca masa zdobywanych przez nas wspomnień. „W rzeczywistej pamięci nic nie ginie. Wbrew mniemaniu wielu psychologów, jest rzeczą zupełnie niewiarygodną, powiada Bergson, by wspomnienia były fizycznie zapisane w mózgu, przechowywane tam jak dźwięki w rowkach płyty gramofonowej, tak iż znikają, kiedy zostaje zniszczona odpowiednia część tkanki”[7]. Niedawno zmarły polski filozof Leszek Kołakowski zwracał uwagę w swoim dziełku poświęconym Bergsonowi, na jego zainteresowania parapsychologią w kontekście problemu pamięci: „Kiedy śpimy, nadzór mózgu nad pamięcią rozluźnia się i liczne obrazy minione wypływają na powierzchnię umysłu, nieskrępowane naciskiem organizmu. W tych samych kategoriach pojęciowych Bergson wyjaśniał różne zjawiska parapsychologiczne, takie jak telepatia, zjawy czy też fantomy ludzkie, poczucie deja vu[8]. Mimo wszystko – wskazywał Kołakowski – Bergson nie chciał spekulować nad tym, jak duch, który porzucił już ciało, mógł postrzegać świat i jaka to była percepcja. Jego zdaniem doświadczenie nie rzuciło jeszcze dość światła na to pytanie, aczkolwiek wierzył, że „w badaniu sprawy przetrwania mogą być poczynione postępy. Jego aktywne zainteresowanie zjawiskami parapsychologicznymi było z pewnością, po części przynajmniej, motywowane takimi oczekiwaniami”[9].
I wróćmy na koniec do Olivera Lodge’a. O ile fenomeny materializacji czy telekinezy jego zdaniem nie wymagają objaśnienia w świetle teorii spirytystycznej, to inaczej jest w przypadku zjawisk o charakterze umysłowym [10]: te ostatnie sprawiają wrażenie zachowanej własnej kontroli dalszego trwania pamięci „ze strony bezcielesnych ludzkich istności. Te sposoby zaznaczania się psychicznego imponują nam wprost jako rezultat dalszego trwania pewnej duchowej egzystencji: jednym słowem przedstawią nam wyraźnie zaznaczone osobowości”[11].

Czy dzieje się tak rzeczywiście? Bergson odszedł 3 stycznia 1941 roku. Umarł na zapalenie płuc. Na chorobę zapadł, gdy stał przez wiele godzin w kolejce, aby zarejestrować się jako Żyd w Paryżu, który znajdował się pod okupacją niemiecką. Być może śmierć przyniosła tak upragnioną odpowiedź na jego pytania...



Bibliografia:

* Leszek Kołakowski, Bergson, Warszawa 1997
* Józef Świtkowski, Okultyzm i magia w świetle parapsychologii, Wisła-Lwów 1939
* Ludwik Szczepański, Spirytyzm współczesny, Kraków 1936
* Hereward Carrington, Eusapia Palladino and her phenomena, New York 1909



Warto przeczytać: 
Henri Bergson, Materia i pamięć. O stosunku ciała do ducha, Kraków 2012
Irena Wojnar, Bergson, Warszawa 1985






[1] Czym różni się intuicja od rozumu? Wyobraźmy sobie, że leży przed nami jabłko. Wiedzę zdobytą rozumowo daje nam np. analiza chemiczna owocu. Innego rodzaju wiedzę zdobywamy, gdy - przykładowo - jabłko zjadamy i odczuwamy jego, jedyny w swoim rodzaju, smak. I tu i tam zdobywamy wiedzę. W moim przekonaniu jeden rodzaj wiedzy uzupełnia drugi i nie stoją one w opozycji do siebie.
[2] H. Carrington, Eusapia Palladino and her phenomena, New York 1909, s. 129.
[3] Cyt. Za: J. Świtkowski, Okultyzm i magia w świetle parapsychologii, Wisła-Lwów 1939, s. 17.
[4] Ibidem, s. 21.
[5] L. Kołakowski, Bergson, Warszawa 1997, s. 60.
[6] Ibidem, s. 68.
[7] Ibidem, s. 61.
[8] Ibidem, s. 63.
[9] Ibidem, s. 70.
[10] Sam Lodge poprzez medium miał otrzymywać wieści od swego syna Raymonda, który poległ w I wojnie światowej. Fizyk był przekonany do rzeczywistości pośmiertnej manifestacji swego syna.
[11] L. Szczepański, Spirytyzm współczesny, Kraków 1936, s. 129.

czwartek, 27 września 2012

Czy jestem medium? Karty Zenera

Niektóre osoby twierdzą, że posiadają wiedzę na temat ludzi i przedmiotów, których nawet nie widziały. Komuś wydaje się, że umie czytać w myślach. Ktoś inny stara się przekonać nas, że widzi przyszłość i potrafi opisać wydarzenia, do których dojdzie dopiero za pewien czas. Jak sprawdzić, że takie zjawiska są możliwe? Jak je w ogóle badać? Czy można w sposób ściśle naukowy stwierdzić telepatię, prekognicję, jasnowidzenie? Uważam, że do pewnego stopnia na pewno. Już przed II wojną światową opracowano interesujące metody, które pozwalają na potwierdzenie z dużą dozą pewności, że do takich zjawisk dochodzi, a także umożliwiają porównywanie wyników wielu eksperymentów.
Karty Zenera

Badacze zjawisk parapsychicznych po I wojnie światowej zaczęli już odchodzić od zwykłych obserwacji seansów spirytystycznych czy zbierania relacji od osób, które doświadczyły zjawisk paranormalnych. Oczywiście nadal zajmowali się tym, ale jednocześnie szukali czegoś, co przekona nawet największych niedowiarków, a metapsychikę (parapsychologię) na trwałe wprowadzi do naukowych instytutów i uniwersytetów.
Nowy kierunek badań rozwinął się w Stanach Zjednoczonych dzięki pracom amerykańskiego biologa i psychologa – dr Josepha Banksa Rhine’a. Charakteryzował się testowymi metodami poszukiwań osób przejawiających zdolności parapsychiczne uproszczoną techniką eksperymentowania i z zastosowaniem matematycznych kryteriów oceny.

W 1930 roku Rhine na Uniwersytecie Duke w Durham (USA) podjął się badań nad postrzeganiem pozazmysłowym (ESP), stosując w szerokim zakresie metody statystyczne. Zaczął od testów z kartami. Badanymi osobami były dzieci odgadujące karty oznaczone liczbami. Jesienią 1930 roku jego kolega Karl Zener zaproponował karty, w których studenci zgadywaliby liczby lub litery włożone do zamkniętych kopert. Ponieważ prace te dawały mierne rezultaty, Rhine poprosił Zenera, specjalistę od badań dotyczących postrzegania, by zaprojektował nowy zestaw kart, na których byłyby łatwo rozróżnialne i dające się bez problemu zapamiętać elementy. W rezultacie powstała talia tzw. kart Zenera25 kart po 5 symboli przedstawiających fale, koło, plus, kwadrat oraz gwiazdkę

Karty Zenera

Podstawowa procedura pierwszych eksperymentów Rhine’a polegała na zadaniu pytania osobie badanej o sekwencję symboli w talii kart ESP. Talia była bardzo dobrze tasowana, żeby zapewnić przypadkowość kolejności symboli, czyli aby była ona całkowicie nieprzewidywalna. W przypadku typowego eksperymentu przygotowywano wiele takich talii i dana osoba korzystała z nich po kolei. Podczas takich sesji oczekiwano od badanego, że zaliczy pewną liczbę „trafień”, czyli właściwych odpowiedzi. Przy talii składającej się z 25 kart należało się spodziewać, że średnia właściwych odpowiedzi – pięć – padnie tylko i wyłącznie drogą przypadku. Była to tzw. „średnia oczekiwana” (MCE – mean chance expectation).
Celem eksperymentu było sprawdzenie, czy osoba (którą rzecz jasna należało odciąć od dróg poznania przez bodźce zmysłowe) potrafi odgadnąć więcej niż należałoby się spodziewać. Rewolucyjny charakter tej metody można zrozumieć, gdy zestawi się ją np. z badaniami nad sugestią myślową, prowadzonymi jeszcze w XIX wieku. Stopień kontroli eksperymentatora nad badanym oraz możliwość ścisłego określenia i zestawiania z sobą osiągniętych rezultatów - w doświadczeniach Rhine’a były nieporównywalnie większe niż w przypadku uczonych, którzy w XIX wieku przeprowadzali badania w ramach seansów hipnotycznych i mesmerycznych.
Eksperyment z wykorzystaniem talii Zenera

Możesz samodzielnie zbadać swoje umiejętności

Aby sprawdzić swoje zdolności pozyskiwania informacji drogą pozazmysłową (na tym etapie nie ma jeszcze sensu wnikanie czy nasza wiedza ma źródło w nieznanych zdolnościach umysłu czy raczej pochodzi od Duchów), nie trzeba wcale kupować talii Zenera i namawiać przyjaciół do żmudnych sesji z odgadywaniem kart :)
W internecie jest wiele programów, które pomagają przeprowadzić takie badanie w sposób szybki i prosty.

Ja często korzystam z tej strony (program do przeprowadzania doświadczeń jest dostępny online i nie trzeba go ściągać na dysk):


Oczywiście traktuję to jako zabawę, ale jeśli chcecie na poważnie zbadać swoje umiejętności, powinniście ustalić ściśle określoną liczbę sesji na dzień i uczciwie, cierpliwie podejść do sprawy, aby nie wypaczać wyników (np. przez to, że nie będziecie brać pod uwagę wyników nieudanych sesji). Możecie też stworzyć specjalny plik (najlepiej w Excelu), gdzie będziecie zapisywać wyniki sesji z każdego dnia, tworzyć wykresy pokazujące spadek i zwyżkę wyników, a także notować dane dot. stanów psychicznych, nastroju itd., które towarzyszyły wam przy osiąganiu najlepszych rezultatów. Możliwości są naprawdę nieograniczone i - kto wie - może nawet z czasem zdołacie rozwinąć swoje zdolności.

Rzecz jasna dobrze jest przy tym poszerzać wiedzę o parapsychologii i stosowanej w niej metodologii, nawet jeśli traktujemy to wyłącznie jako hobby. Warto również zapoznać się z krytyką, którą sceptycy niemal od początku kierowali w stronę badań nad ESP, a także z odpowiedzią środowiska parapsychologów na ich zarzuty. Z ciekawych książek polecam np. Spostrzeganie Pozazmysłowe C.E.M. Hansela (pol. wyd. PWN, Warszawa 1969), gdzie badania nad ESP poddano krytyce (czy uczciwej, nie mnie to oceniać), a także pracę Eysencka i Sargenta pt. Wyjaśnianie niewyjaśnionego (pol. wyd. Świat Książki, Warszawa 1995), która częściowo jest odpowiedzią na zarzuty Hansela.

Aha, jeśli zdecydujecie się wykorzystać program, do którego link podałem wyżej, możecie przesłać mi zrzuty ekranu z waszymi najlepszymi wynikami. Najlepsze może wrzucę na bloga i coś na ten temat jeszcze napiszę ;)

Więcej na temat mediumizmu można poczytać tutaj:  http://www.portal.spirytyzm.pl/medium/

Zobacz też: Duchy mówią


Prosty test na postrzeganie pozazmysłowe (extra-sensory perception) dostępny online






sobota, 8 września 2012

Jedno pytanie, trzy odpowiedzi?

Półtora wieku minęło odkąd Allan Kardec powiedział, że spirytyzm będzie naukowy, albo nie będzie go wcale. Współcześnie ów aspekt naukowy (albo doświadczalny) nadal pozostaje ważny, ale istotna jest także nasza postawa moralna (zasady etyczne i to jak wcielamy je w życie) oraz filozoficzna (epistemologiczna i ontologiczna). Nie powinniśmy przy tym lekceważyć takiego uzasadniania naszych poglądów, aby było rzeczowe i odwoływało się do rozumu. Nawet jeśli w dalekiej Brazylii spirytyzm przybrał już formę religijną i mogłoby się wydawać, że hasło Allana Kardeca zostało sformułowane nazbyt rygorystycznie, dziś nadal mamy obowiązek powiedzieć przynajmniej, że spirytyzm będzie przemyślany, albo nie będzie go wcale.

Każdy człowiek, który pragnie, aby jego ogląd rzeczywistości opierał się na mocnych fundamentach, powinien przybrać otwartą i aktywną postawę poznawczą. Popełniamy błąd, jeśli w rozmowach z innymi ludźmi i w naszych lekturach szukamy tylko takich informacji, które potwierdzają nasze opinie. Warto zapoznać się z argumentami, które w nie godzą. Czemu nie? Człowiek wierzący powinien znać racje ateisty, a materialista który traktuje serio własne przekonania, winien znać postawę spirytualisty. Jak można świadomie wyznawać liberalne poglądy, nie wiedząc czym jest konserwatyzm?

Podobnie jest ze spirytyzmem. Pytania, na które odpowiada spirytyzm, zadawało już wielu. Spirytysta musi mieć świadomość, że ludzie czasami znajdowali na nie rozmaite odpowiedzi. Wychodzę z założenia, że światopogląd dojrzały to wynik procesu ciągłego korygowania swoich poglądów, skutek ścierania się argumentów i kontrargumentów, rezultat namysłu i nieustanny proces zbliżania się do prawdy. Dlatego dzisiaj podzielę się z wami różnymi odpowiedziami na podstawowe pytania dotyczące spirytyzmu: czy zjawiska mediumiczne są faktem? Czy istnieje życie po śmierci? Uprzedzam, że nie są to odpowiedzi łatwe. Czasami potrzeba dłuższego czasu, sporego wysiłku i cierpliwości, aby uzyskać pewność.



Fot. 14. Charles Richet - francuski fizjolog, laureat Nagrody Nobla z 1913 r. za badania nad anafilaksją (rodzaj reakcji alergicznej). Wniósł poważny wkład w rozwój badań nad zjawiskami mediumicznymi. Wprowadził do literatury fachowej termin "metapsychika". Metapsychika była nauką badającą zjawiska mechaniczne lub psychiczne, które mogłyby zostać wywołane przez istoty inteligentne (np. duchy) albo mające swoje podłoże w nieznanych zdolnościach umysłu ludzkiego. Po II wojnie światowej w jej miejsce upowszechniła się nazwa parapsychologia.

 
Cofnijmy się na chwilę do drugiej połowy XIX wieku. Epoka pary i elektryczności, przełomowych odkryć i wielkich wynalazków. Epoka, w której Charles Dickens, Fiodor Dostojewski i Bolesław Prus napisali swoje najlepsze dzieła, a gospodynie domowe nie miały pojęcia co to są harlequiny i Moda na sukces; czasy, w których ośmiogodzinny dzień pracy był niespełnionym marzeniem, w Rosji rządził car, a Niemcy nadal mieli ochotę iść na wojnę :) . Po ulicach wielkich miast jeździły tramwaje konne i prędzej można było ujrzeć na nich uczciwego polityka niż automobil (który wtedy przypominał jeszcze powóz bez konia). I tak się złożyło, że akurat wtedy spirytyzm cieszył się ogromnym zainteresowaniem w społeczeństwie. Fenomeny spirytystyczne fascynowały po prostu wszystkich: literatów, artystów, naukowców, duchownych, wojskowych, lekarzy i dziennikarzy. Każdy pragnął odpowiedzi, ale nie każdemu starczyło zapału. Pojawiła się jednak pewna nowość, której nie uświadczymy we wcześniejszych okresach historycznych - na całym świecie pojawiły się komitety badawcze i towarzystwa naukowe zrzeszające osoby zainteresowane badaniem zjawisk parapsychicznych. Nową naukę, która wzięła na siebie to zadanie, nazwano metapsychiką.

Ci, którzy na poważnie zajęli się spirytyzmem mieli oczywiście rożne predyspozycje do zajmowania się tym tematem. Niektórzy byli naiwniakami, inni wszędzie węszyli podstęp. Część miała umysł ścisły i praktyczny, pozostali byli emocjonalni i szukali sensacji. Do tego dochodzili fanatycy religijni, którzy wprawdzie uznali same zjawiska, ale byli zarazem przekonani, że przez media nie przemawiają duchy, lecz sam Szatan (jakby nie miał czegoś lepszego do roboty), a gdy ten jest akurat zajęty, z chęcią wyręczają go demony.

Aby rozeznać się w tej rozmaitości ludzkich postaw i przekonań, pozwolę sobie przedstawić prosty, ale przydatny podział grup zajmujących się spirytyzmem. Mimo upływu czasu można go uznać za obowiązujący do dziś:

1) Sceptycy - Niektórzy doświadczyli zjawisk mediumicznych, ale obserwowali je w warunkach tak niedogodnych, że woleli wstrzymać się z opinią uznającą ich realność, choć z drugiej strony nie przeczyli jej (dobrym przykładem jest Maria Sklodowska-Curie). Inni widzieli same oszustwa i zdarzało się, że zrażeni szalbierstwami wszczynali głośne kampanie przeciwko spirytyzmowi. Pozostali - jak Michael Faraday, który zajmował się m.in. fenomenem wirujących stołów - sądzili, że nie trzeba odwoływać się do hipotezy duchów czy domniemanych zdolności parapsychicznych, aby wytłumaczyć zjawiska mediumiczne. Oprócz tego wypada wspomnieć ogromną rzeszę ludzi, którzy opinię o spirytyzmie i parapsychologii zaczerpnęli z drugiej ręki i nie zamierzali zajmować się sprawami, które w ich przekonaniu są niemożliwe.


(zob. P. Heuze, Czy umarli żyją? Ankieta o stanie obecnym nauk metapsychicznych, Warszawa 1925)

2) Metapsychicy (dziś: parapsycholodzy) - Wielu specjalizowało się w uznanych dyscyplinach naukowych jak fizyka, chemia czy psychologia. Ci panowie (i panie) poświęcili lata, a nierzadko i karierę na badania zjawisk, które następnie uznali za prawdziwe i dowiedzione. Większość nie uważa jednak fenomenów mediumicznych za skutek działania Duchów, lecz za szczególną zdolność ludzkiego organizmu do:
a) otrzymywania informacji poza znanymi obecnie drogami percepcji (postrzeganie pozazmysłowe);
b) do psychicznego oddziaływania na przedmioty, które można przemieszać w przestrzeni albo zmieniać ich pierwotny kształt (psychokineza).

Część badaczy przekonała się wprawdzie, że życie trwa dalej po śmierci fizycznej, ale woleli nie afiszować się ze swoimi przekonaniami, aby nie zrażać "prawowiernych" uczonych. Stało się tak dlatego, że metapsychika od początku walczyła o uznanie ze strony środowiska naukowego i borykała się z problemem pozyskiwania funduszy na badania. Inni uczeni przyjęli hipotezę spirytystyczną po prostu jako jedno z możliwych wyjaśnień zjawisk parapsychicznych.

3) Spirytyści - wśród zwolenników hipotezy spirytystycznej znajdziemy uznanych uczonych (jak Camille Flammarion, sir Oliver Lodge czy Gabriel Delanne), popularnych dziennikarzy i literatów (Arthur Conan Doyle, William Thomas Stead), jak również zdolnych samouków (Leon Denis) i pedagogów (Allan Kardec). A obok tego było i nadal jest wśród spirytystów bardzo dużo zwyczajnych, szarych ludzi wykonujących rozmaite profesje (np. ja i moi przyjaciele z Polskiego Towarzystwa Studiów Spirytystycznych :) ), którzy po prostu znaleźli w spirytyzmie pocieszenie, nadzieję, a przede wszystkim praktyczną filozofię życiową - odpowiedź na własne rozterki światopoglądowe, która może pogodzić rozum i serce.

A co Ty sądzisz? Wybór należy do Ciebie. Najważniejsze, żeby był świadomy :)

Fot. 15. Dobrze to przemyśl!



 
(podstawy filozofii spirytystycznej - polecam!)