Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowe objawienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowe objawienie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 listopada 2013

Arthur Conan Doyle. Pisarz - spirytysta

Znany szkocki pisarz, Sir Arthur Conan Doyle (1859-1930), zasłynął nie tylko ze swoich powieści i opowiadań kryminalnych, w których wykreował postać najsłynniejszego detektywa na świecie – Sherlocka Holmesa. Przyglądając się bliżej postaci Doyle’a widzimy w nim intrygujące połączenie niezwykłego talentu literackiego z pasją badawczą.
Z wykształcenia był lekarzem. Dyplom zdobył na prestiżowej uczelni w Edynburgu. Doyle długo dojrzewał do uznania wiedzy z zaświatów za prawdę i zagorzałym spirytystą stał się dopiero po 30 latach badań. Jego przygoda ze spirytyzmem zaczęła się niewinnie – od udziału w seansach z wirującymi stolikami, jakie odbywały się w domu generała Draysona. Jak dowiadujemy się z jego książki Co to jest spirytyzm? Nowe objawienie, przełomowy dla pisarza stał się rok 1918. Właśnie wtedy zaczął on głosić nowe, „spirytualistyczne objawienie”. Było to rezultatem nie tylko jego osobistych poszukiwań egzystencjalnych, ale także analizy kryzysu zachodniej cywilizacji. Doyle, widząc jak młode pokolenie wykrwawia się w okopach I wojny światowej (1914-1918) pragnął odnowienia życia duchowego Europejczyków. W spirytyzmie widział środek do tego celu. Dostrzegał też w spirytyzmie sposób na pocieszenie ludzi, którzy na wojnie stracili bliskich. Był przekonany, że jeśli tylko nowa wiedza zostanie powszechnie przyjęta, da zaczątek nowej erze w dziejach ludzkości. W jego misji pomagała żona, która po stracie brata w I wojnie światowej zaczęła stosować technikę pisma automatycznego do kontaktowania się z duchami.
Wyszydzany przez sceptyków, hołubiony przez spirytystów - Doyle zmarł w 1930 roku, do końca będąc w przeświadczeniu, że pełni ważną duchową misję. Wdowa po pisarzu i jego synowie twierdzili, że nawet po śmierci A.C. Doyle manifestował im swoją obecność. Jako ciekawostkę warto dodać, że zachowała się fotografia z żałobnej akademii spirytystycznej w Albert Hall w Londynie, jaka miała miejsce 6 dni po jego odejściu. Widzimy na niej jedno krzesło pozostawione puste – symbolicznie, dla ducha zmarłego. W trakcie uroczystości medium Estella Roberts objawiła obecnym, że widzi pisarza siedzącego na tym krześle i odebrała od jego ducha komunikat, który rodzina uznała za autentyczną manifestację.

Jak się okazało po dwudziestu latach od straszliwej wojny, we wrześniu 1939 roku w Europie wybuchł kolejny konflikt zbrojny, jeszcze bardziej krwawy i potężniejszy w skutkach niż poprzedni. Przemoc i ideologia materialistyczna znów wzięły górę. A jednak spirytyzm miał odrodzić się i urosnąć w siłę za oceanem, w dalekiej Brazylii. Dziś powraca do Europy i znów głosi hasła tolerancji, odnowy moralnej, braterstwa i solidarności międzyludzkiej. Może więc misja Doyle’a miała sens…

zobacz nagranie: http://www.youtube.com/watch?v=ieBSJ22H13s

piątek, 18 października 2013

Kolorowe lata dziewięćdziesiąte: czyli kilka słów o niespirytystycznych okładkach spirytystycznych książek

Jako że ostatnio katuję was smutnymi i przydługimi postami, dla odmiany dziś opowiem o czymś weselszym.

Pamiętacie jeszcze lata dziewięćdziesiąte? To były czasy: Pierwsze „restauracje” McDonald's w Polsce, Z archiwum X i Słoneczny Patrol w telewizji. Na stacjach benzynowych tanie paliwo… Prawie nikt nie korzystał z internetu, za to wszyscy wiedzieli, gdzie jest najbliższa wypożyczalnia kaset video. Dzieci bawiły się na podwórku a nie przed komputerem, dorośli nosili obciachowe telefony komórkowe, a zakupy robili przeważnie w osiedlowym spożywczaku (choć biedronka już zaczęła kolonizować nasz kraj;) ). Tylko piłka nożna prezentowała podobny poziom co dziś :P.

I oto po wielu latach szaro-burej, siermiężnej komuny, wraz z rosnącą popularnością ezoteryki pojawia się także ponowne zainteresowanie spirytyzmem. Na rynku jak grzyby po deszczu powstają nowe wydawnictwa, najczęściej nieduże i efemeryczne. Tu i ówdzie ktoś wpada na pomysł, żeby wznowić przedwojenną literaturę spirytystyczną. Problem w tym, że trzeba jakoś zachęcić polskiego czytelnika do kupna książki, a ten przecież przez pół wieku zdążył już od spirytyzmu odwyknąć. W latach dziewięćdziesiątych spirytyzm kojarzył się głównie z horrorami, odwróconym krzyżem, Pogromcami Duchów, Kacprem przyjaznym duszkiem, tanią literaturą grozy, ew. ze spirytusem salicylowym… Tak czy inaczej niektórzy wydawcy postanowili postawić na „sensację”, co przybrało nieoczekiwany kształt w postaci kuriozalnych okładek
 
A.C. Doyle czyli zielono mi

Arthur Conan Doyle (1859-1930) pewnie przewraca się w grobie na widok okładki, pod którą skrywa się polskie wydanie jego niedużej pracy pt. The New Revelation [Nowe objawienie]. Szkocki pisarz, znany przede wszystkim z powieści kryminalnych o Sherlocku Holmesie, napisał ją w 1918 r. W połowie lat dwudziestych nakładem Polskiego Towarzystwa Księgarni Kolejowych „Ruch” książeczka ukazała się po raz pierwszy w języku polskim. Dzieło Doyle’a czyta się jednym tchem i w zasadzie każdy zainteresowany spirytyzmem powinien po nie sięgnąć. Można by je określić jako „wyznanie wiary” gorliwego spirytualisty. Pisarz pod wpływem doświadczeń I wojny światowej postanowił podzielić się z ogółem wiedzą o swoich poszukiwaniach w zakresie zjawisk spirytystycznych. Doyle był przekonany, że gdy tylko spirytyzm zostanie powszechnie przyjęty, zainicjuje proces odnowy wierzeń religijnych, odrodzenia moralnego ludzkości i spowoduje upadek światopoglądu materialistycznego w społeczeństwie. Generalnie jasne jest, że intencją autora było podniesienie na duchu, a nie wystraszenie czytelnika.


W 1992 roku „Oficyna Cracovia” postanowiła wznowić tę niezwykłą książeczkę. Wszystko byłoby w porządku (warto wspomnieć in plus, że do tekstu przedwojennego dodano posłowie), gdyby nie okładka zaprojektowana przez p. Andrzeja Kowalczyka. Widnieje na niej postać stojącego na baczność, łysego cyklopa bez nosa w stroju przypominającym zgniłozielony surdut...


 Cmentarze i truposze


 Daleko jednak tej okładce do pewnego intrygującego wydania Księgi Duchów Allana Kardeca. W tym samym 1992 roku Towarzystwo Oświatowe Natalia z Piły wydało pracę kodyfikatora spirytyzmu. Z nieznanych mi powodów, mimo niezmienionej (jedynie okrojonej), treści książkę tę opatrzono nie nazwiskiem Kardeca, lecz pana Lecha Kacprzaka (!). No i oczywiście najlepsze – czyli okładka. Widzimy na niej wstającego z grobu kościotrupa w kajdankach (??). Z nieba spada na jego czoło laserowy promień, a za plecami płonie ognisko… Aha, na dole widzimy też krzyczącego paszczura z długimi srebrnymi włosami i daleko posuniętym zapaleniem spojówek...


Jako uzupełnienie informacji o tej książce, dodam jeszcze fragment opisu pewnej aukcji z allegro (tak kochani, ktoś to próbuje sprzedać): "STAN: idealny, jak nowa (zakupiona kiedyś tam jako dodatek do gazety,leży i się kurzy)".

Tutaj kończymy naszą wycieczkę w przeszłość i z westchnieniem ulgi wracamy do XXI wieku. Zainteresowanych książkami z okładkami, które nie odbierają apetytu ani nie powodują bezsenności, zapraszam do zapoznania się z literaturą wydaną przez Oficynę Wydawniczą Rivail