Allan Kardec zmarł 31 marca 1869 r. i kiedy
Towarzystwo Spirytystyczne poprosiło mnie o wygłoszenie mowy nad jego mogiłą,
wykorzystałem tę szansę, by skierować uwagę spirytystów na naukowy charakter
badań owej sfery [zjawisk mediumicznych] i zamanifestować niebezpieczeństwo wynikające
z pogrążania się w odmętach mistycyzmu.
Poniżej odtworzę kilka wątków poruszonych wówczas przeze
mnie:
Chciałbym wypowiedzieć, wobec ciebie, który mnie
słyszysz, jak również wobec tych milionów ludzi, którzy w całej Europie i w
Nowym Świecie ciągle zgłębiają tajemnicze zagadnienie spirytualizmu - jaki głęboki interes naukowy, cóż za przyszłość filozoficzna tkwią w
studiowaniu tych fenomenów, którym, jak wiesz, wielu z naszych najznakomitszych
uczonych poświęciło swój czas i uwagę. Chciałbym wyrazić, wobec ciebie i ich, nowe
i rozległe horyzonty, które – jak zobaczymy – otwierają się przed nami
proporcjonalnie do poszerzania naszej wiedzy naukowej o siłach natury
działających wokół nas; chciałbym wreszcie ukazać tobie i im, że umysł zdobywa tu najskuteczniejsze lekarstwo na trąd ateizmu, zdającego się być szczególnie
złośliwym, degenerującym czynnikiem w naszej przejściowej epoce.
Jakże
pożyteczną rzeczą jest dowodzić tutaj, przed tym dostojnym grobowcem, że
metodyczne badanie zjawisk, błędnie nazywanych nadnaturalnymi, dalekie jest od nawrotu
do zabobonności i osłabiania siły rozumu, i służy właśnie usunięciu owych
błędów i ułudy wynikających z ignorancji; nadto o wiele bardziej wspiera dążenie
do prawdy niż czyni to irracjonalne zaprzeczenie osób, które nie powzięły nawet
trudu, by przyjrzeć się tym faktom.
![]() |
GRÓB ALLANA KARDECA - KODYFIKATORA FILOZOFII SPIRYTYSTYCZNEJ |
Jest
to odpowiedni czas, by ten skomplikowany przedmiot studiów wkroczył w swój
okres naukowy. Jak dotąd niedostatecznie silny nacisk kładliśmy na jego fizyczne aspekty, które powinny być krytycznie zbadane; bez
surowego eksperymentu naukowego żaden dowód nie jest bowiem przekonujący. Ten sam cel,
obecny a priori w dociekaniach, którym zawdzięczamy chwałę modernizacji oraz
cuda epoki pary i elektryczności, winien również obejmować wciąż niewyjaśnione,
tajemnicze zjawiska, z którymi się zetknęliśmy, by móc rozłożyć je na czynniki
pierwsze, zmierzyć i zdefiniować.
Albowiem,
czcigodni panowie, spirytyzm nie jest religią, lecz nauką - nauką, w której
dotychczas poznaliśmy zaledwie pierwsze zgłoski. Era dogmatów już przeminęła.
Natura objęła wszechświat; sam Bóg, który w dawnych wiekach pojmowany był jako
istota podobna nam kształtem i postacią, nie może już być rozumiany przez
nowoczesną metafizykę inaczej niż jako Umysł w Naturze.
Nadnaturalne
nie istnieje. Manifestacje otrzymywane za pośrednictwem mediów, takie choćby
jak te spotykane w magnetyzmie i somnambulizmie, przynależą do porządku natury
i trzeba stanowczo poddawać je testowi eksperymentu. Nie ma już więcej cudów.
Jesteśmy świadkami świtania nowej nauki. Któż byłby dość zuchwały, by określić
odległość, którą przemierzymy podążając drogą naukowego badania tej nowej
psychologii? Któż byłby dość odważny, by przewidzieć przyszłość, jaka na nas
czeka?
Ograniczenia
ludzkich postrzeżeń sprawiają, że oko dostrzega tylko rzeczy znajdujące się pomiędzy
wąskimi granicami i nie widzi nic, co znajduje się poza. Ciało można porównać
do harfy o dwóch strunach – nerwie wzrokowym i nerwie słuchowym. Jeden rodzaj
drgań pobudza pierwszy nerw, inny ten drugi. Oto cała opowieść o percepcji
ludzkiej, która jest nawet gorsza od tej, którą posiada wiele zwierząt; pewne
owady, na przykład, mają zmysły wzroku i słuchu o wiele subtelniejsze niż
ludzie.
W
naturze jednak nie ma dwóch, lecz dziesięć, sto, tysiące rodzajów
drgań przemierzających przestrzeń. Dzięki badaniom naukowym wiemy już, że
żyjemy w centrum świata niewidzialnego dla nas i niewykluczone, że na Ziemi
istnieje rodzaj istnień, również niewidzialnych dla nas, obdarzonych całkowicie
różnymi zmysłami, wskutek czego nie mogą się nam ujawniać - chyba że zamanifestują
się poprzez działanie, które wejdzie w zakres porządku, w jakim mieści się
nasza percepcja.
![]() |
CAMILLE FLAMMARION |
W
obliczu takich prawd jak te, które dotąd ledwie przeczuwaliśmy, jakże
absurdalne i bezwartościowe zdaje się być zwykłe, ślepe zaprzeczenie! Kiedy zestawimy
ze sobą nasze skromne pojęcie o świecie i wąski zasięg naszej percepcji z owym rozległym
obszarem wiedzy, ledwie możemy się powstrzymać przed wyciągnięciem wniosku, że
nie wiemy właściwie nic i wszystko ciągle pozostaje do odkrycia. Jakim prawem
wypowiadamy słowo „niemożliwe” w stosunku do faktów, które okazały się
prawdziwe, choć ciągle nie możemy naświetlić ich przyczyny?
Poprzez naukowe badanie fenomenów dotrzemy w
końcu do określenia ich przyczyn. W grupie dociekań, które umieszczamy pod
ogólnym mianem „spirytualizmu”, FAKTY ISTNIEJĄ; ale nikt nie rozumie mechanizmu,
według którego zachodzą. Ich istnienie, pomimo tego, jest jednak dokładnie tak
samo prawdziwe, jak zjawisko elektryczności. Jednakże, co do rozumienia ich –
dlaczegóż, szanowni państwo, nikt nie pojmuje [istoty] biologii, fizjologii,
psychologii? Czymże jest ciało ludzkie? Czym jest mózg? Co jest esencją
działania duszy czy umysłu? Nie wiemy. Nie wiemy też nic o istocie
elektryczności i światła. Roztropnie więc będzie obserwować i osądzać
bezstronnie wszystkie te zagadnienia i próbować określić ich przyczyny, które
być może są innego rodzaju i bardziej liczne, niż moglibyśmy to przypuszczać w
obecnej chwili.
Przekład z języka angielskiego. Źródło: C. Flammarion, Mysterious psychic forces, Boston 1907
O AUTORZE: Flammarion Nicolas Camille (1842-1925), astronom francuski. Założyciel obserwatorium astronomicznego w Juvisy-sur-Orge (1883) i Francuskiego Towarzystwa Astronomicznego (1887). Badacz Księżyca, Marsa, komet i gwiazd podwójnych. Popularyzator astronomii.
Zobacz też:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz